piątek, 23 sierpnia 2013

Fuck you boss, like a boss

Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego zabaw w Maalselvfossen.
Zwieńczeniem tego jakże atraktycyjnego pod względem zarobkowym pobytu, będzie koncert światowej sławy zespołu- Banana Airlines!

W zeszłym tygodniu miałyśmy też okazję zapoznać się ze Swingersami. Wybitną kapelą z Tromso. Muzycy w sędziwym wieku przewiesili się przez ladę i rozmarzonym tonem zapytali "macie obiad dla pięciu pięknych chłopców?" Nie trzeba mówić co pomyślała sobie Diamond, nie trzeba też mówić co powiedziała Kristina, kiedy zniecierpliwieni "piękni chłopcy" wjebali się do kuchni z idiotycznymi pytaniami. Co gotujecie, za ile będzie, gdzie jest woda, blah blah blah. Kristina spojrzawszy na chłopców z pogardą odparła po norwesku "renifera", a po polsku "skurwysyny "
Było to tak obiecujące jak ich plakat, przyozdobiony clipartami z Worda. 



Bjornuś, Bjornuś wypierdalaj.
Czyli jedyne zaklęcie Maalselvfossen, które działa.
Najpierw zadziałało na Anitę, następnie Babcię,a teraz na samego szefa. 
Ten oto cwel pojechał sobie prawdopodobnie na Kubę, nie dziękując nam za pracę, nie żegnając się, ani nawet nie wspominając,że wyjeżdża. 
Cieszymy się tylko,że już go więcej nie zobaczymy. 

Myślicie,że zapoznaliście się już z norweskim system?
Nie! Nie! Nie!
Babcia po raz kolejny zjawia się z niezbędnymi wskazówkami. 
Przyjechała wczoraj. Gówniany przybytek na nowo łączy w sobie odwieczny zapach gówna ze swojskimi zapaszkami smażonej cebuli. 2 paczki boczku w magiczny sposób wyparowały z chłodni. Ciekawe co zostanie dla muzyków. 
Ledwo weszła do budynku, już od progu można było usłyszeć jak należy segregować pocztę szefa. I jak bardzo musi ona leżeć na stole- dokładnie tak jak ją położyłyśmy-tylko KD ustawiła ją bardziej po norwesku. 
Poprzeklejała też numerki na klucze od hytek. Bo przecież nie może być tak jak jest! To nie jest norweski system!
Nie odpuściła nam również porad związanych z marketingiem i sprzedażą. Połamane i ogólem raczej fuj bagietki nakazała nam przekroić i sprzedawać połówki.

Potrzeba matką wynalazku. W ramach szeroko pojętej pracy na recepcji upiekłyśmy ciasta. Nie, nie dla siebie. Dla klientów. Zaistniała taka konieczność. Jako,że pierwsze próby wyglądały dość marnie, siedziałyśmy do północy, próbując upiec ciasta jak się później okazało w piecu do pizzy. Ostatnie sztuki wyszły jednak tak pięknie,że musimy się pochwalić.
Krystynowy murzynek z proszku
i Diamondowe biszkopty z owocami i galaretką 


Napotkałyśmy też trudności w obsłużeniu otwieracza. Diamond po otwarciu 10kg puszki nożem została przemianowana na Jagienkę. Kristina zaś sama siebie nazwała stęchłym intelektualistą. 



3 komentarze:

  1. obozeobozeoboze chce zoabczyc zepsol Banana Airlines na zywo <3 <3 <3 <3

    J-B Pani ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze uważałem że dobry nóż jest najlepszy do otwierania puszek (i do innych rzeczy może się przydać :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Banana Airlines rulez

    OdpowiedzUsuń