No ludzie litości.
Jestem teraz na innym środku niczego. I jest to bardzo spokojnie. Wręcz pięknie.
Hajs, wóda,dziwki i lasery - dosłownie - podświetlane jacuzzi i sauna. Tylko dziś się stąd wynoszę. Do miejsca, gdzie internety nie sięgają.
Ale nie wszystko jest normalnie. :)
Jest tu lama, która ma taki popęd seksualny,że zajebała jedną z owiec na śmierć.
Boże drogi, żeby ona tylko Bjorna dopadła...
czwartek, 29 sierpnia 2013
niedziela, 25 sierpnia 2013
Sława. Pieniądze. I wielka Kariera.
( Diamond Bitch oczywiście powiedziała w wersji: Sława Kariera i Wielkie Pieniądze!)
czyli serdeczne pozdrowienia dla Pana, który przyszedł dzisiaj poznać blogerki <3
You make my day.
O szefie możemy powiedzieć tyle,że już się do nas nie odezwał. Babce, która pracuje na barze wysłał tylko smsa,że mamy jej pomóc- czyli pracować jako kelnerki/barmanki podczas ostatniego pornobyla.
Tak jest. Koncert Banana Airlines w oczach Diamond okazał się kolejną klapą. Ale o dziwo było trochę młodych ludzi. Niestety muzycy byli jeszcze starsi,grubsi i brzydsi niż na plakacie.
Dlatego pogarda Diamond, kiedy jedna nastolatka zapytała,czy Dajmuś może coś muzykom przekazać, powinna zostać usprawiedliwiona.
Kazachstan Dame jeszcze na koniec pouczyła nas jaki jest norweski system. Kristina cudowała,żeby ktoś nam kupił bilety przez internet- nasze karty nie działają, chuja zrobisz. Przychodzi KD. I wtedy się zaczęło...
Babcia nakrzyczała na Kristinę,że ona nie wie jakie są ceny w Norwegii i na pewno lepiej jest lecieć samolotem i zapłacić 1500koron niż jechać pociągiem i zapłacić 300. Babcia uświadomiła nas też,że ŻADNA, ABSOLUTNIE KURWA ŻADNA linia lotnicza nie liczy ilości bagaży. Możesz wziąć ze sobą 12kg i możesz to sobie nawet w 30 siatek popakować (wtf?)
Następnego dnia, kiedy się uspokoiła poinformowała Diamond,że Kristina powinna się leczyć psychiatrycznie,ponieważ uważa,że za każdy bagaż w samolocie trzeba dodatkowo zapłacić.
Jako,że jest to nasz ostatni dzień w tym gównianym campingu umieścimy jej na drzwiach karteczkę z napisem MILCZENIE JEST ZŁOTEM. Oczywiście po rusku.
Co jeszcze?
Mamy dla Was zdjęcia najlepszych plakatów ever.
Tak. Oni naprawdę się tak reklamowali.
Oprócz kartki dla babci, kilkunastu(no może kilkudziesięciu)kutochów i innych niespodzianek, z których szef będzie bardzo, bardzo kurwa zadowolony, przypadkiem spadło nam kilka jajek.
No i kiedy Diamond szukała nożyczek, znalazła pod mikrofalą kluczyk do hytki(ten, o którego kradzież Babcia posądziła Kristinę. Tak, oczywiście Kristina ukradła go razem z tym jedzeniem,garnkiem i wszystkim innym). Chciałyśmy oddać ten kluczyk,ale Diamond się wkurwiła,że nie może wyjąć słonika spod desek na basenie,więc wrzuciła klucz pod te deski. Shit happens.
Chciałyśmy również serdecznie podziękować za szampana, którego dostałyśmy od jednej z firm turystycznych,regularnie odwiedzających camping. I to zmartwienie na twarzy naszego ukochanego przewodnika: Ale to musicie zrobić imprezę. We love you <3
Papa Don't Preach!
I'm a Diamond Bitch
Dziś odbębniłyśmy ostatni dzień pracy. Czas się rozstać.
My się rozstajemy, ale prawdopodobnie trafimy jeszcze na jakichś pojebanych ludzi- mamy taki Zjebradar
Diamond będzie pisać na różowo oczywiście. A Kristina oczywiście na czarno. :)
Na koniec jeszcze skrzynka pocztowa ojca cwela- tak dogłębnie oddaje ich naturę.
.
czyli serdeczne pozdrowienia dla Pana, który przyszedł dzisiaj poznać blogerki <3
You make my day.
O szefie możemy powiedzieć tyle,że już się do nas nie odezwał. Babce, która pracuje na barze wysłał tylko smsa,że mamy jej pomóc- czyli pracować jako kelnerki/barmanki podczas ostatniego pornobyla.
Tak jest. Koncert Banana Airlines w oczach Diamond okazał się kolejną klapą. Ale o dziwo było trochę młodych ludzi. Niestety muzycy byli jeszcze starsi,grubsi i brzydsi niż na plakacie.
Dlatego pogarda Diamond, kiedy jedna nastolatka zapytała,czy Dajmuś może coś muzykom przekazać, powinna zostać usprawiedliwiona.
Kazachstan Dame jeszcze na koniec pouczyła nas jaki jest norweski system. Kristina cudowała,żeby ktoś nam kupił bilety przez internet- nasze karty nie działają, chuja zrobisz. Przychodzi KD. I wtedy się zaczęło...
Babcia nakrzyczała na Kristinę,że ona nie wie jakie są ceny w Norwegii i na pewno lepiej jest lecieć samolotem i zapłacić 1500koron niż jechać pociągiem i zapłacić 300. Babcia uświadomiła nas też,że ŻADNA, ABSOLUTNIE KURWA ŻADNA linia lotnicza nie liczy ilości bagaży. Możesz wziąć ze sobą 12kg i możesz to sobie nawet w 30 siatek popakować (wtf?)
Następnego dnia, kiedy się uspokoiła poinformowała Diamond,że Kristina powinna się leczyć psychiatrycznie,ponieważ uważa,że za każdy bagaż w samolocie trzeba dodatkowo zapłacić.
Jako,że jest to nasz ostatni dzień w tym gównianym campingu umieścimy jej na drzwiach karteczkę z napisem MILCZENIE JEST ZŁOTEM. Oczywiście po rusku.
Co jeszcze?
Mamy dla Was zdjęcia najlepszych plakatów ever.
Tak. Oni naprawdę się tak reklamowali.
Oprócz kartki dla babci, kilkunastu(no może kilkudziesięciu)kutochów i innych niespodzianek, z których szef będzie bardzo, bardzo kurwa zadowolony, przypadkiem spadło nam kilka jajek.
No i kiedy Diamond szukała nożyczek, znalazła pod mikrofalą kluczyk do hytki(ten, o którego kradzież Babcia posądziła Kristinę. Tak, oczywiście Kristina ukradła go razem z tym jedzeniem,garnkiem i wszystkim innym). Chciałyśmy oddać ten kluczyk,ale Diamond się wkurwiła,że nie może wyjąć słonika spod desek na basenie,więc wrzuciła klucz pod te deski. Shit happens.
Chciałyśmy również serdecznie podziękować za szampana, którego dostałyśmy od jednej z firm turystycznych,regularnie odwiedzających camping. I to zmartwienie na twarzy naszego ukochanego przewodnika: Ale to musicie zrobić imprezę. We love you <3
Papa Don't Preach!
I'm a Diamond Bitch
Dziś odbębniłyśmy ostatni dzień pracy. Czas się rozstać.
My się rozstajemy, ale prawdopodobnie trafimy jeszcze na jakichś pojebanych ludzi- mamy taki Zjebradar
Diamond będzie pisać na różowo oczywiście. A Kristina oczywiście na czarno. :)
Na koniec jeszcze skrzynka pocztowa ojca cwela- tak dogłębnie oddaje ich naturę.
.
piątek, 23 sierpnia 2013
Fuck you boss, like a boss
Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego zabaw w Maalselvfossen.
Zwieńczeniem tego jakże atraktycyjnego pod względem zarobkowym pobytu, będzie koncert światowej sławy zespołu- Banana Airlines!
Potrzeba matką wynalazku. W ramach szeroko pojętej pracy na recepcji upiekłyśmy ciasta. Nie, nie dla siebie. Dla klientów. Zaistniała taka konieczność. Jako,że pierwsze próby wyglądały dość marnie, siedziałyśmy do północy, próbując upiec ciasta jak się później okazało w piecu do pizzy. Ostatnie sztuki wyszły jednak tak pięknie,że musimy się pochwalić.
Zwieńczeniem tego jakże atraktycyjnego pod względem zarobkowym pobytu, będzie koncert światowej sławy zespołu- Banana Airlines!
W zeszłym tygodniu miałyśmy też okazję zapoznać się ze Swingersami. Wybitną kapelą z Tromso. Muzycy w sędziwym wieku przewiesili się przez ladę i rozmarzonym tonem zapytali "macie obiad dla pięciu pięknych chłopców?" Nie trzeba mówić co pomyślała sobie Diamond, nie trzeba też mówić co powiedziała Kristina, kiedy zniecierpliwieni "piękni chłopcy" wjebali się do kuchni z idiotycznymi pytaniami. Co gotujecie, za ile będzie, gdzie jest woda, blah blah blah. Kristina spojrzawszy na chłopców z pogardą odparła po norwesku "renifera", a po polsku "skurwysyny "
Było to tak obiecujące jak ich plakat, przyozdobiony clipartami z Worda.
Bjornuś, Bjornuś wypierdalaj.
Czyli jedyne zaklęcie Maalselvfossen, które działa.
Najpierw zadziałało na Anitę, następnie Babcię,a teraz na samego szefa.
Ten oto cwel pojechał sobie prawdopodobnie na Kubę, nie dziękując nam za pracę, nie żegnając się, ani nawet nie wspominając,że wyjeżdża.
Cieszymy się tylko,że już go więcej nie zobaczymy.
Myślicie,że zapoznaliście się już z norweskim system?
Nie! Nie! Nie!
Babcia po raz kolejny zjawia się z niezbędnymi wskazówkami.
Przyjechała wczoraj. Gówniany przybytek na nowo łączy w sobie odwieczny zapach gówna ze swojskimi zapaszkami smażonej cebuli. 2 paczki boczku w magiczny sposób wyparowały z chłodni. Ciekawe co zostanie dla muzyków.
Ledwo weszła do budynku, już od progu można było usłyszeć jak należy segregować pocztę szefa. I jak bardzo musi ona leżeć na stole- dokładnie tak jak ją położyłyśmy-tylko KD ustawiła ją bardziej po norwesku.
Poprzeklejała też numerki na klucze od hytek. Bo przecież nie może być tak jak jest! To nie jest norweski system!
Nie odpuściła nam również porad związanych z marketingiem i sprzedażą. Połamane i ogólem raczej fuj bagietki nakazała nam przekroić i sprzedawać połówki.Potrzeba matką wynalazku. W ramach szeroko pojętej pracy na recepcji upiekłyśmy ciasta. Nie, nie dla siebie. Dla klientów. Zaistniała taka konieczność. Jako,że pierwsze próby wyglądały dość marnie, siedziałyśmy do północy, próbując upiec ciasta jak się później okazało w piecu do pizzy. Ostatnie sztuki wyszły jednak tak pięknie,że musimy się pochwalić.
Krystynowy murzynek z proszku
i Diamondowe biszkopty z owocami i galaretką
Napotkałyśmy też trudności w obsłużeniu otwieracza. Diamond po otwarciu 10kg puszki nożem została przemianowana na Jagienkę. Kristina zaś sama siebie nazwała stęchłym intelektualistą.
sobota, 17 sierpnia 2013
Two bitches in the kitchen
Jak już wiecie, kucharzy nie ma. Zostały 2 teoretycznie recepcjonistki. I jebany w dupę piec kondukcyjny.
Tak. Szef jakoś nie skojarzył,że skoro ma zamówione 2 grupy, które mają dostać żarcie- to ktoś musi to żarcie zrobić. Prawdopodobnie dlatego wytoczył ciężką artylerię w postaci "po co wy chcecie jechać na zakupy??!!" Wytłumaczyłyśmy mu,ze nie mamy nic. Nie uwierzył. Poszedł sprawdzić, czy aby na pewno w chodni wieje chujem bardziej niż w Skarżysku Kamiennym.
Nie trzeba wspominać,że to my miałyśmy to zarcie przygotować- przecież to było takiej oczywiste.
Two bitches in the kitchenTV rozpoczęło emisję najbardziej amatorskiego programu psychopatyczno kulinarnego. Pierwszej nocy, wyszlysmy z pracy po północy. Dodam,ze dla klientów zamknelysmy o godzinie 20.00. Jebany piec w połączeniu z naszymi umiejętnościami wychujał nas bardziej niż nasz szef. 4 ciasta poszły się jebać.
Diamond w desperacji wyjęła stechłe ciasto po kucharzach. Z całych sił kroiła stęchłe kawałki, odpierając ataki Krystyny, która pragnęła ny wszystko było dopięte na ostatni guzik:
No boże! Wiadomo,że nie będą zadowoleni!Ale przecież nie każdy musi być zadowolony!
Innego dnia Diamond podjęła się przyrządzenia już niemal gotowych hamburgerów. Los chciał,że pomyliła sałatę z kapustą. Po pierwszych jej próbach kulinarnych, Kristina postanowiła przejąć rolę kucharza. Nie da się ukryć, idzie jej świetnie. Została nawet nadwornym kucharzem księcia Maalselvfossen.
Tylko czekaj chuju aż Cie sraka dopadnie!
Za to Diamond przekonała się,że sprzątanie po gotującej Krystynie to powinien być odrębny zawód poprzedzony porządnym szkoleniem.
Nasz genialny szef postanowił,że tym razem weźmie hajs z pensji Kristiny. Powód był taki,że przyszli studenci z Estonii, kupili kartę rybacką, ale połamali wędki. Kristina wzruszona historią zwróciła im pieniądze, zabrała karty, wszystko zaksięgowała. Ale szef 1 dzień przed końcem sezonu postanowił,że przecież nie można zwracać kart rybackich. Szkoda tylko,ze zapomniał wspomnieć o tym przez ostatnie 3 miesiące pracy.
No i "CZEMU NIE GOTUJECIE BULIONU NA ZUPĘ NA PRZYSZŁY ROK?!"
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Gównokrąg został zatoczony
Proszę Państwa!
Wróciłyśmy do Gównianego Przybytku. Logika szefa nakazała mu wyrzucić nas na 3 dni z naszej hytki, żeby wynająć ją 1 staruszkowi na 1 noc. Oczywiście nie trzeba dodawać,ze inna hytka była w tym czasie wolna. Tradycji musiało stać się za dość. Zaczęłyśmy w gównianej hytce, nie było nic do jedzenia, przez około 2 tygodnie opierdalałyśmy jajecznicę w przeróżnych wariantach. Np. z chlebem, z pomidorem, na talerzu, itd. Następnie mieszkałyśmy w Gównianiym Pałacu, którego zdjęcia już widzieliście, przeżyłyśmy country festiwal. A teraz powtórka z rozrywki. Gówninany Pałac, Festiwal na 800 osób(przyjechało 1200, a 4 było do pracy) 14h w namiocie przy grilu i nalewaku, 2st. C w nocy, 4h na sen i z powrotem do roboty. I tylko krzyk szefa "Nie obchodzi mnie to,że musisz spać!" Nie zapłacę Ci, jeśli chce Ci się spać. Jeb się Bjornuś.
Tym razem nie przepuściłyśmy takiej okazji- mamy zdjęcia.
Genialna obróbka Diamond- Kristina jako profesjonalista musiała opuścić to pomieszczenie.
Jeśli Ci ludzie z jakiegoś powodu zrobili na was wrażenie lekko niepełnosprytnych, możemy Was zapewnić,że nie jesteście w błędzie.
Intelekt klienteli błyszczał niczym zorza polarna.
Nie, tak wcale nie chciałem piwa,kiedy je zamówiłem. Miałem na myśli kotleta.
Nie może pani płacić kartą, nie mam terminala. <Wpycha kartę w powietrze i jest pewna,że płaci>
No. I nadal okazało się,że mamy za mało obowiązków. Akurat tak się zdarzyło,że 2 ostatni kucharze wyjechali w jednym czasie, czego szef się nie spodziewał do tego stopnia,że zapytał"czemu on wyjechał? Przecież go przeprosiłem! (że ujebałem mu 10 koron od każdej godziny i ujebałem 30h za przerwy,których nie miał). W tle tylko drobna sugestia z radia- niczym z nakrętki od tymbarka-
It's too late
Apologise
Mission kutasik tu, kutasik tam- completed.
Kazachstan Dame, która wróci do nas niebawem z pewnością będzie zachwycona innowacyjnym wykorzystaniem swojej szminki z kazachstańskiego kiosku ruchu. Spomiędzy kutocha na lustrze, można dojrzeć odbicie kalendarza, z gołymi babami- którym zgorszona babcia zamalowała cycki. W zamian za to domalowaliśmy im kutochy do ryjów.
Backstagem do szopy
Czyli jak trol uskuteczniał tarło. Tym razem zaskoczył chyba nawet siebie. Nasz norweski konserwator majsterkowicz- który wygląda jakoś pomiędzy kanarkiem,gburem i trolem wyrwał tylko jedną sztukę. Oczywiście przez cały czas trwania festiwalu dostarczało nam to wiele rozrywki. Po festiwalu zobaczyłyśmy z Kristiną światło dyskotekowej lampy w pokoju, który kiedyś prawdopodobnie był pokojem rozrywek. Wejść można tam jedynie przez szopę.
Hej mała, wprowadzę Cię backstagem do szopy...
<norweskie tarło>
Wróciłyśmy do Gównianego Przybytku. Logika szefa nakazała mu wyrzucić nas na 3 dni z naszej hytki, żeby wynająć ją 1 staruszkowi na 1 noc. Oczywiście nie trzeba dodawać,ze inna hytka była w tym czasie wolna. Tradycji musiało stać się za dość. Zaczęłyśmy w gównianej hytce, nie było nic do jedzenia, przez około 2 tygodnie opierdalałyśmy jajecznicę w przeróżnych wariantach. Np. z chlebem, z pomidorem, na talerzu, itd. Następnie mieszkałyśmy w Gównianiym Pałacu, którego zdjęcia już widzieliście, przeżyłyśmy country festiwal. A teraz powtórka z rozrywki. Gówninany Pałac, Festiwal na 800 osób(przyjechało 1200, a 4 było do pracy) 14h w namiocie przy grilu i nalewaku, 2st. C w nocy, 4h na sen i z powrotem do roboty. I tylko krzyk szefa "Nie obchodzi mnie to,że musisz spać!" Nie zapłacę Ci, jeśli chce Ci się spać. Jeb się Bjornuś.
Tym razem nie przepuściłyśmy takiej okazji- mamy zdjęcia.
Genialna obróbka Diamond- Kristina jako profesjonalista musiała opuścić to pomieszczenie.
Jeśli Ci ludzie z jakiegoś powodu zrobili na was wrażenie lekko niepełnosprytnych, możemy Was zapewnić,że nie jesteście w błędzie.
Intelekt klienteli błyszczał niczym zorza polarna.
Nie, tak wcale nie chciałem piwa,kiedy je zamówiłem. Miałem na myśli kotleta.
Nie może pani płacić kartą, nie mam terminala. <Wpycha kartę w powietrze i jest pewna,że płaci>
No. I nadal okazało się,że mamy za mało obowiązków. Akurat tak się zdarzyło,że 2 ostatni kucharze wyjechali w jednym czasie, czego szef się nie spodziewał do tego stopnia,że zapytał"czemu on wyjechał? Przecież go przeprosiłem! (że ujebałem mu 10 koron od każdej godziny i ujebałem 30h za przerwy,których nie miał). W tle tylko drobna sugestia z radia- niczym z nakrętki od tymbarka-
It's too late
Apologise
Mission kutasik tu, kutasik tam- completed.
Kazachstan Dame, która wróci do nas niebawem z pewnością będzie zachwycona innowacyjnym wykorzystaniem swojej szminki z kazachstańskiego kiosku ruchu. Spomiędzy kutocha na lustrze, można dojrzeć odbicie kalendarza, z gołymi babami- którym zgorszona babcia zamalowała cycki. W zamian za to domalowaliśmy im kutochy do ryjów.
Backstagem do szopy
Czyli jak trol uskuteczniał tarło. Tym razem zaskoczył chyba nawet siebie. Nasz norweski konserwator majsterkowicz- który wygląda jakoś pomiędzy kanarkiem,gburem i trolem wyrwał tylko jedną sztukę. Oczywiście przez cały czas trwania festiwalu dostarczało nam to wiele rozrywki. Po festiwalu zobaczyłyśmy z Kristiną światło dyskotekowej lampy w pokoju, który kiedyś prawdopodobnie był pokojem rozrywek. Wejść można tam jedynie przez szopę.
Hej mała, wprowadzę Cię backstagem do szopy...
<norweskie tarło>
niedziela, 4 sierpnia 2013
Nobody expects the spanish inquisition!
Proszę państwa- w roli głównej znowu bachory.
Te zagównione gnoje z jakiegoś dziwnego powodu postanowiły nas nie szanować. Skutkiem jest to,że jebnęły jajkiem w naszą już i tak dość mocno murzyńską hytkę. A niech gnije. Dokończymy ich dzieło jak będziemy wyjeżdżać.
Tak jest, proszę państwa. Nieunikniony koniec zbliża się małymi kroczkami.
Powoli zaczynamy zostawiać po sobie pamiątki na tym zajebanym w dupsko trolowym składzie.
Kutasik tu, kutasik tam.
Diamond czyści kibel publiczny. Wbiega szef WHAT ARE YOU DOING???!!!!!!!!!
D:Czyszczę kibel proszę szefa.
S:Ale przecież Kristina miała czyścić rano
D:Ona czyści o 7, bo o 10 pracuje już na recepcji, ale skoro na kartce jest,że ma być o 10 to ja czyszczę o 10. Bo wczoraj Kristina pracowała troszeczkę ZA DŁUGO.
S: Jak można nie wyczyścić kibla rano? It's crazy!
<3 Yes, boss.
Dziecko Anity wytacza coraz to nowsze trendy we wkurwianiu Kristiny. Wczoraj oznajmiło,że Kristina nie może zrozumieć jak można jesć gofra z margaryną i cukrem, ponieważ jest z Polski. That's the point!
Na basenie wykazało się wręcz samarytańską życzliwością. Kiedy jego koledzy postanowili pobawić się piłką(wyraźnie podpisaną imieniem naszego "ulubieńca"), Dziecko Anity rzuciło się nie wiadomo czy na piłkę, czy na kolegów. Następnie próbował zagarnąć wszystkie swoje dmuchane skarby-młotek, maczugę oraz piłkę.
Jakbyśmy miały jeszcze nie wystarczającą ilość obowiązków i godzin dziennie (12,16,14,11,15) to Kristina została jeszcze pielęgniarką. Oczywiscie profesjonalny sprzęt medyczny i wysoko wykwalifikowana kadra zdziałały cuda. Nasza apteczka kuchenna wypchana po brzegi podpaskami ma obowiązek ratować wszystko- od drzazgi w nodze, przez zawał dupy, rozwolnienie, aż do operacji na otwartym kutochu.
Wbiegł na restaurację gnojek, ze zdartymi łokciami. Kristina zaprowadziła go do kuchni, gdzie zamierzała ranę przemyć i opatrzyć. Jednak zanim udało jej się to zrobić Pomocna Dłoń przybył z pomocą, powolnym, jednoznacznym ruchem naciągając lateksowe jednorazowe rękawiczki, chwycił nożyczki w dłoń, A po twarzy przebiegł mu jedynie lekko psychopatyczny,szablozębny uśmiech. Dziecko próbowało uciec z krzykiem NIE, NIE, MOJA MAMA TAK TEGO NIE ROBI!!!
Na szczęście Kristina wepchnęła mu w japę najtańszego,przeterminowanego loda, pocieszyła i jakoś się udało.
Kolejny emocjonujący dzień w pracy recepcjonistki!
Nobody expects the spanish inquisition- czyli serdeczne podziękowania dla kogoś, kto czyta naszego bloga z Hiszpanii <3
Oczywiście równe serdecznie podziękowania dla Serbii, Korei, Ukrainy, Rosji!(jesteście w top3), Stanów Zjed., Niemiec, Singapuru, Brazyli<3. No i oczywiscie Norwegia :)
Te zagównione gnoje z jakiegoś dziwnego powodu postanowiły nas nie szanować. Skutkiem jest to,że jebnęły jajkiem w naszą już i tak dość mocno murzyńską hytkę. A niech gnije. Dokończymy ich dzieło jak będziemy wyjeżdżać.
Tak jest, proszę państwa. Nieunikniony koniec zbliża się małymi kroczkami.
Powoli zaczynamy zostawiać po sobie pamiątki na tym zajebanym w dupsko trolowym składzie.
Kutasik tu, kutasik tam.
Diamond czyści kibel publiczny. Wbiega szef WHAT ARE YOU DOING???!!!!!!!!!
D:Czyszczę kibel proszę szefa.
S:Ale przecież Kristina miała czyścić rano
D:Ona czyści o 7, bo o 10 pracuje już na recepcji, ale skoro na kartce jest,że ma być o 10 to ja czyszczę o 10. Bo wczoraj Kristina pracowała troszeczkę ZA DŁUGO.
S: Jak można nie wyczyścić kibla rano? It's crazy!
<3 Yes, boss.
Dziecko Anity wytacza coraz to nowsze trendy we wkurwianiu Kristiny. Wczoraj oznajmiło,że Kristina nie może zrozumieć jak można jesć gofra z margaryną i cukrem, ponieważ jest z Polski. That's the point!
Na basenie wykazało się wręcz samarytańską życzliwością. Kiedy jego koledzy postanowili pobawić się piłką(wyraźnie podpisaną imieniem naszego "ulubieńca"), Dziecko Anity rzuciło się nie wiadomo czy na piłkę, czy na kolegów. Następnie próbował zagarnąć wszystkie swoje dmuchane skarby-młotek, maczugę oraz piłkę.
Jakbyśmy miały jeszcze nie wystarczającą ilość obowiązków i godzin dziennie (12,16,14,11,15) to Kristina została jeszcze pielęgniarką. Oczywiscie profesjonalny sprzęt medyczny i wysoko wykwalifikowana kadra zdziałały cuda. Nasza apteczka kuchenna wypchana po brzegi podpaskami ma obowiązek ratować wszystko- od drzazgi w nodze, przez zawał dupy, rozwolnienie, aż do operacji na otwartym kutochu.
Wbiegł na restaurację gnojek, ze zdartymi łokciami. Kristina zaprowadziła go do kuchni, gdzie zamierzała ranę przemyć i opatrzyć. Jednak zanim udało jej się to zrobić Pomocna Dłoń przybył z pomocą, powolnym, jednoznacznym ruchem naciągając lateksowe jednorazowe rękawiczki, chwycił nożyczki w dłoń, A po twarzy przebiegł mu jedynie lekko psychopatyczny,szablozębny uśmiech. Dziecko próbowało uciec z krzykiem NIE, NIE, MOJA MAMA TAK TEGO NIE ROBI!!!
Na szczęście Kristina wepchnęła mu w japę najtańszego,przeterminowanego loda, pocieszyła i jakoś się udało.
Kolejny emocjonujący dzień w pracy recepcjonistki!
Nobody expects the spanish inquisition- czyli serdeczne podziękowania dla kogoś, kto czyta naszego bloga z Hiszpanii <3
Oczywiście równe serdecznie podziękowania dla Serbii, Korei, Ukrainy, Rosji!(jesteście w top3), Stanów Zjed., Niemiec, Singapuru, Brazyli<3. No i oczywiscie Norwegia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










